Jan Majewski “MIŁOŚĆ NAJWYŻSZA”
„miłość najwyższa” to konceptualna, gitarowa EP Jana Majewskiego i najbardziej osobisty projekt w jego dotychczasowej twórczości. Materiał powstał z marzenia o nagraniu muzyki dokładnie takiej, jaką artysta sam chciałby tworzyć i której sam chciałby słuchać — bez kalkulacji, podporządkowywania się radiowym schematom, algorytmom czy oczekiwaniom rynku.
To sześć utworów tworzących jedną opowieść o dochodzeniu do siebie. O konfrontacji z własnymi decyzjami, relacjami, ambicjami i wyobrażeniem o tym, kim powinno się być. „miłość najwyższa” jest jednocześnie symbolicznym pożegnaniem Jana z jego poprzednim artystycznym wcieleniem. Artysta „zabija” swój stary wizerunek, ale nie odrzuca ani nie przekreśla drogi, która do niego doprowadziła.
Nie ma tu żalu za podjętymi decyzjami. Przeciwnie — wszystkie wybory, sukcesy, pomyłki i błędy były potrzebne, żeby znaleźć się właśnie w tym miejscu. Dopiero ich suma pozwoliła Janowi przestać zastanawiać się nad tym, czego się od niego oczekuje, i naprawdę wsłuchać się w siebie.
W tym sensie „miłość najwyższa” ma dla artysty wymiar niemal ponownego debiutu. Choć Jan wydawał muzykę już jako nastolatek, dopiero teraz ma poczucie, że materiał w pełni odpowiada temu, czego sam chce słuchać i co chce komunikować jako artysta.
„Czuję się trochę tak, jakbym debiutował. Mój pierwszy album tworzyłem, kiedy miałem 16 lat. Potrzebowałem całej tej drogi, żeby dopiero teraz nagrać materiał, który naprawdę mi gra. Rockowy, lekko psychodeliczny, organiczny i bez dziwnych kompromisów czy kalkulacji. Mam poczucie, że po raz pierwszy nie próbuję dopasować muzyki do jakiegoś wyobrażenia o tym, jaka powinna być. Po prostu robię ją po swojemu” — mówi Jan Majewski.
FOTO + GRAPHIC DESIGN BOBBY DENNARD
Pierwszym momentem tej konfrontacji była „psychoza” — surowa, intensywna próba zmierzenia się z własną tożsamością. W „sam ze sobą” napięcie ustępuje miejsca decyzji i poczuciu wolności. Samotność przestaje oznaczać stratę, a staje się świadomym wyborem siebie. Kolejne utwory rozwijają tę historię, prowadząc do zamknięcia pewnego etapu i początku nowego.
Tytuł „miłość najwyższa” odnosi się więc nie do klasycznej miłości romantycznej. W centrum projektu znajduje się relacja z samym sobą — moment, w którym akceptacja własnych wyborów, błędów i pragnień okazuje się konieczna, żeby móc ruszyć dalej.
Ta zmiana dotyczy również wcześniejszych prób definiowania własnej tożsamości artystycznej. Jan otwarcie przyznaje, że muzyka, którą tworzył kilka lat temu, nie reprezentuje już tego, kim jest dzisiaj jako artysta. Dotyczy to także utworu, z którym brał udział w polskich preselekcjach do Eurowizji.
„Utwór, który zgłosiłem w 2024 roku i który dostał się do polskich preselekcji Eurowizji, nie ma właściwie nic wspólnego z tym, co chcę robić dzisiaj artystycznie. Tworzyłem go trzy lata temu, kiedy dużo mniej wiedziałem o sobie jako muzyku. Bardziej słuchałem sugestii innych niż własnego, wewnętrznego grania. Dzisiaj nawet sam nie słucham takiej muzyki. Myślę, że kiedyś jeszcze spróbuję swoich sił w preselekcjach, ale wtedy będzie to już zupełnie inna muzyka — taka, która naprawdę będzie mną” — mówi Jan.
Muzycznie EP jest powrotem do tego, co dla Jana najbardziej naturalne — gitar, żywego grania i rockowej ekspresji. Materiał pozostaje zakorzeniony w alternatywnym i klasycznym rocku, ale nie jest próbą odtworzenia przeszłości. To współczesny projekt zbudowany wokół organicznego brzmienia, charakterystycznego wokalu i emocji, które mają działać równie mocno na nagraniu, jak na scenie.
ZA PRODUKCJĘ MATERIAŁU ODPOWIADA FRANK L (FRANK LEEN). KONCEPCJĘ ARTYSTYCZNĄ I WARSTWĘ WIZUALNĄ PROJEKTU WSPÓŁTWORZY BOBBY DENNARD Z IQART MUSIC. DYSTRYBUCJĘ MINI ALBUMU KOORDYNUJE SAYHI.
„miłość najwyższa” nie jest próbą wymyślenia Jana Majewskiego od nowa. Jest momentem, w którym artysta przestaje wymyślać, kim powinien być.
I zaczyna być sobą.